wtorek, 7 września 2010

Depresja poplastykowa

Jest mi tak źle, że już mi wszystko jedno.
Przynajmniej byłoby, gdybym nie miała na horyzoncie widoku na studia. Jebane studia. Do gdańskiego ASP zabrakło mi jednego punktu.
I mam zamiar to, kurwa, nadrobić za rok.
Ale na razie czeka mnie rok hibernacji w Lidzbarku, w którym moją jedyną aktywnością zawsze była hibernacja. Od kiedy pamiętam. Przezimowałam trzy lata gimnazjum, więc i ten rok przeoddycham i za rok jebane egzaminy nie będą miały ze mną szans.

Gorzkie jest to miasto kiedy nie świeci słońce.
Ten pokój odczuwam jak kapsułę, szczelną ponad ludzkie normy.

Wariuję i nie jest mi z tym dobrze, za mało krwi. Za mało boli. A źle jest mi kiedy brak tego zchujowacenia.
To chyba powód dla którego jestem niepodatna na uzależnienia, nie lubię być tak znieczulona

Ale przetrwam, kurwa, przetrwam
W pełnym wkurwieniu jeszcze nic złego nie zrobiłam, nic złego choćby nie wiem jak było głupie.
Konie, wracam do pracy żeby porozkurwiać sufity jak będę gotowa.
Dobranoc

I będzie zajebiście, zajebiście

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz